O nas
Zaczęło się od jednej
nieudanej czarki
Nie jesteśmy japońską plantacją z pokoleniową tradycją i nie będziemy tak udawać. Jesteśmy dwójką ludzi z Polski, którzy pokochali matchę i nie mogli pogodzić się z tym, jak trudno kupić tu naprawdę dobrą. Więc zaczęliśmy sprowadzać ją sami.
Początek
Dlaczego w ogóle to robimy
Pierwsza matcha, jaką piliśmy, nie posmakowała nam. Była szara, gorzka, z zapachem siana. Odłożyliśmy ją z myślą, że matcha po prostu tak smakuje — i długo do niej nie wracaliśmy.
Zmieniła to jedna czarka: świeży, prawdziwie ceremonialny proszek. Jaskrawa zieleń, słodycz bez cukru, spokój zamiast kawowego szarpnięcia. Nagle okazało się, że problemem nie była matcha — tylko to, co piliśmy pod jej nazwą.
Potem zaczęliśmy rozumieć, dlaczego. Większość matchy, która trafia do Polski, przechodzi przez łańcuch pośredników, leży miesiącami i dociera do kupującego jako cień tego, czym była u źródła. Postanowiliśmy skrócić tę drogę do minimum: sprowadzać bezpośrednio z Japonii, w małych partiach, świeżo. Tak powstała SaMa Matcha.
Nasze dlaczego
Trzy zasady, których nie łamiemy
Nie mamy jeszcze pokoleniowej historii. Mamy za to trzy reguły, które przyjęliśmy na starcie i według których podejmujemy każdą decyzję — od tego, którą partię kupić, po to, komu odmówić.
Świeżość ponad zapas
Wolimy zamówić mniej i częściej niż zrobić roczny stok, który zblaknie w magazynie. To droższe i trudniejsze logistycznie — ale matcha, która leży, przestaje być tym, za co płacisz.
Prawda ponad marketing
Nie napiszemy „superfood odchudzający” ani „sekret japońskich stulatków”. Powiemy, ile jest kofeiny, skąd bierze się cena i czego matcha nie potrafi. Zaufanie budujemy na tym, co sprawdzalne.
Jakość ponad marżę
Jeśli partia nie spełnia naszych wymagań co do koloru, aromatu i smaku — nie trafia do sprzedaży, nawet jeśli już za nią zapłaciliśmy. Ten koszt bierzemy na siebie, nie na Ciebie.
Selekcja
Jak wybieramy partię
Zanim partia trafi do sklepu, przechodzi przez cztery pytania. Wystarczy jedno „nie”, żeby odpadła.
- Kolor — czy jest żywo zielona, bez śladu oliwki i szarości?
- Aromat — czy pachnie słodką trawą i morzem, a nie sianem?
- Tekstura — czy proszek jest drobny jak puder, bez piasku?
- Smak — czy ma kremowe umami i słodki finisz, bez ostrej goryczy?
Brzmi subiektywnie — bo w części jest. Dlatego uzupełniamy to o badania laboratoryjne każdej partii. Więcej o naszych standardach →
Ludzie
Za marką stoi dwójka ludzi
Bez działu obsługi klienta i bez call center. Kiedy piszesz do nas, odpisuje jedno z nas — ta sama dwójka, która wybiera partie i pakuje Twoje zamówienie.
Maciej
Współzałożyciel
Zajmuje się doborem partii, kontaktem z Japonią i stroną techniczną. Odpowiada, gdy pytasz o parzenie, gatunki i skład.
Sandra
Współzałożycielka
Prowadzi obsługę, zamówienia i przepisy. Jeśli dostajesz wiadomość o wysyłce albo odpowiedź na maila — najczęściej jest od niej.
— Maciej i Sandra
Wobec Ciebie
Co Ci obiecujemy
Jesteśmy młodą marką i nie mamy jeszcze tysięcy opinii pod spodem. Zamiast udawać, że mamy — wolimy powiedzieć wprost, na co możesz liczyć.
Badanie do każdej partii
Metale ciężkie, pestycydy, radioaktywność — sprawdzamy i pokazujemy raport przy produkcie.
Świeżość, nie magazyn
Małe partie i częste dostawy zamiast rocznych zapasów. Pijesz matchę, gdy jest w szczycie.
Człowiek po drugiej stronie
Piszesz — odpisuje jedno z nas dwójki, nie bot i nie skrypt. Realnie, konkretnie, szybko.
Zacznij
Poznaj matchę, w którą
sami wierzymy
Uji i Kagoshima, zbiór ichibancha, mielenie na kamieniu. Sprowadzana bezpośrednio, w małych partiach.